DISCOVER THE WORLD

NÓŻ MYŚLIWSKI Columbia


NÓŻ MYŚLIWSKI Columbia

Cóż można powiedzieć o tanich nożach „myśliwskich” – otóż jakością wykonania nie grzeszą.
Normalnym jest fakt że cena jest adekwatna do jakości produktu.

Po nożu myśliwskim za 50 zł nie spodziewałem się zbyt wiele, ale z drugiej strony za te pieniądze nie było żał go wypróbować.

A więc przechodząc do rzeczy najpierw kilka informacji technicznych:

  • Nóż został zrobiony z stali nr.420.
  • Rękojeść zrobiona z tworzywa sztucznego – gumopodobnego.

Parametry:

  • Długość całkowita 32 cm
  • Długość ostrza 19,5 cm
  • Szerokość ostrza 3 mm
  • Waga 190 gram

Warto zaznaczyć że nóż testowany był właśnie podczas wyprawy survivalowej więc wykorzystany był do granic wytrzymałości i dalej.
Tak jak pisałem wcześniej nie spodziewałem się rewelacji i w zasadzie miałem rację.
Zacznijmy od pochwy na nasz nóż – która znajduje się w zestawie.
W zasadzie jest to kawałek materiału zszyty cienką nicią.
Od środka żadnego zabezpieczenia aby te właśnie szwy nie zostały pocięte przez ostrze.
Jak można się domyśleć po kilku dniach używania i noszenia przy pasie noża w owej pochwie czy może raczej pokrowcu ?
Ostrze wyszło na zewnątrz a sam pokrowiec nadawał się tylko do wyrzucenia.
Zmodyfikowałem nieco to co zostało i przetrwało jeszcze jakiś czas.

Przejdźmy teraz do rękojeści, która po tygodniu użytkowania po prostu się rozpadła.
Najpierw odpadł od niej ten srebrny trzpień (patrz zdjęcie), potem ostrze zaczęło się ruszać.
Fakt że się ruszało przez jakiś czas spowodował że śruba, która zabezpieczała ostrze poluzowała się i w końcu wypadła.
Właśnie w tym momencie do testowania zostało jedynie samo ostrze.

Więc przechodząc w końcu do setna sprawy czyli ostrza muszę powiedzieć że byłem bardzo zaskoczony.
Może nie uwierzycie ale moje zaskoczenie było pozytywne, ostrze od początku było bardzo ostre (jabłko puszczone z 30 cm nad ostrzem przecinało na pół).
Ostrze co prawda wygląda jak produkt taśmowy to jednak po dwóch tygodniach ostrego cięcia: oprawiania ryb, cięcia gałęzi, strugania wiórów dębowych na prowizoryczną wędzarnie – nie jednokrotnie zostało wbite w ziemie (co jak wiadomo ostrzu nie służy) nadal było ostre.

Ostrze zmodyfikowałem tak aby zrobić do niego nową rękojeść i możecie nie wierzyć ale po ponownym naostrzeniu znowu spełnia swoją funkcję.
Co prawda od tamtego czasu kilka dobrych noży przeszło mi przez ręce ale nadal mogę śmiało stwierdzić że samo ostrze za te pieniądze na prawdę zrobiło na mnie wrażenie.

NÓŻ MYŚLIWSKI Columbia

NÓŻ MYŚLIWSKI Columbia

NÓŻ MYŚLIWSKI Columbia

 

 

 

 

 

 


TAGI:

nóż myśliwski columbia
noże
recenzja
survival




Copyright © 2015 - 2018 www.esurvival.pl. All rights reserved. By CrizzStudio